Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte.... Pokaż wszystkie posty

01 września 2012

CANDY Z MATERIAŁAMI

Udało się naprawić maszynę do szycia, 
już zaczęłam szyć okładkę na zeszyt z moimi haftowanymi cupcakes'ami :) Teraz jednak troszkę przerwy od przyjemności i obowiązki weekendowe wzywają. Jakieś sprzątanie czy pranie... ;)

Bo od poniedziałku całkiem nowa praca, taka od 7:30 do 15:30 :O 
Będę trochę taką panią urzędniczką :O
Korzystam z ostatnich minut "wolności" przed 67-rokiem życia :]
Oczywiście nie zrezygnuję z obecnej dorywczej pracy w zawodzie i robienia projektów takich tam kanalizacji czy wodociągów.

W między czasie zapisałam sie na candy z kolorowymi materiałami.
Zapraszam Was też :) Zapisy TU


P.S. A w tle leci niemieckie radio "hr3" i nie mogę się go nasłuchać. 
Dlaczego tak podoba mi się język niemiecki? Nie wiem ;)

20 sierpnia 2012

DRUGI CUPCAKES! :)

Nie w weekend, ale w ostatnim tygodniu powstał drugi cupcakes. Czasu zabrakło, aby zaprezentować.
Przez wolny weekend nie postawiłam ani jednego krzyżyka, bo żeglowałam! :)
Tak prezentuje się druga słodkość:


A tak prezentują się moje żagle:




Szaleństwa z wiatrem nie było, nie takie na jakie się nastawiałam. 
Za to słońca było tak wiele - wróciłam i wyglądam jak buraczek ćwikłowy.

I zachód słońca nad Jeziorem Solińskim



W następny weekend też tam muszę być - kocham to! :)


12 marca 2012

Powroty :)


Wróciłam z praktyk. Ktoś kojarzy to miejsce ze zdjęć? ;) W tym właśnie miejscu znajdowało się całe centrum dowodzenia. Poznałam dużo fantastycznych ludzi, oraz odświeżyłam wspomnienia z przed lat. 
Moja głowa jeszcze nie do końca przestawiła się na język polski, ale idzie jej całkiem nieźle ;)
 Mam nadzieję, że nowo nawiązane znajomości będą się rozwijały. 
Do tego trzeba chęci z dwóch stron - ja chętna jestem :D Czas pokaże...




Zabieram się za wykończenie prezentu dla Janielki oraz wracam do robótkowego szaleństwa. 
Wielkanoc niebawem, a ja jeszcze nic w tym kierunku nie poczyniłam. Mam wielkie zaległości w pracy 
i troszkę na studiach przez ten wyjazd, ale nie żałuję! Zaległości nadrobię, a wspomnienia zostaną!  



21 lutego 2012

TUSAL 2012 - ( 2 ) - i koniec "w biegu" :)

W porę się zorientowałam, że dzisiaj kolejna odsłona TUSALowego słoiczka a ja?! 
Właśnie odrabiam się z zaległościami. Szczególnie dużo mam pracy, a jeszcze studia i sesja, - którą zakończyłam z sukcesem - dały mi troszkę w kość. Szczególnie przez to podróżowanie z PKP. Okropność! 

Jedna z historyjek z serii PKP i ja.
Zaczynam podróż na początkowej stacji. Pociąg na początkową stację zostaje podstawiony z 50 minutowym opóźnieniem. To nic, fajnie, że przyjechał, ale z zewnątrz cały w lodzie?! Co jest myślę sobie. Wsiadam z ludźmi  do środka - ogrzewanie wysiadło. Mechanicy kolejna godzinę naprawiali tak, że nic nie naprawili. Co tam, że nie działa. Pociąg ruszył w Polskę :] Po 2 godzinach jazdy przyłączyli 2 "grzejące" wagony i w przedziale 8-osobowym znajdowało się 10-12 ludzi - tak aby cieplej było. 

Co do haftowanek - działam coś, ale ostatnio za wiele czasu nie miałam. Luty na studiach jest wyjątkowym okresem ;) Z pracą wychodze na prostą, więc znów zaczynam haftować i częściej pokazywać się tutaj.

Mój TUSALowy słoiczek wygląda tak samo jak miesiąc temu, może 3 niteczki więcej ;)

  Przypominam o CANDY organizowanym na moim blogu :)
Jeszcze 8 dni zapisów! Serdecznie zapraszam! :)

12 stycznia 2012

Szalone małpki - (1)

Coraz mniej czas na przyjemności. Będę musiała porzucić robótki na jakiś czas i zająć się studiowaniem. Sesja coraz bliżej, ale nie boję się jej :) Nie tragizuję, a wręcz się cieszę - bo wprowadzam się na jakiś czas do Krakowa! Ha! Zabieram pracę ze sobą i korzystam z życia! :) Od jutra krakowianka! Na jakieś 3 tygodnie - albo i nie, jeśli wypadnie coś nieplanowanego w pracy.

W ostatnich dniach zaprzyjaźniam się z szalonymi małpkami. Kontury jeszcze nie obszyte, bo nie było kiedy ;) Małpki nie mają jeszcze zastosowania, już raczej nie zrobię zakładki do książki, może uszyję poszewkę z małpkami? Muszę złapać wenę :)



Mam nadzieję, że znajdę czas na odrobinkę blogowania podczas wyjazdu. 
Jeśli nie, to pozdrawiam Was serdecznie i oczywiście zapraszam do wzięcia udziału w moim


25 listopada 2011

TUSAL - ( 4 ) oraz owieczki.

To, że nie pojawiam się tutaj ostatnio wcale nie znaczy, że nic w świecie robótkowym nie działam :) Tak się cieszę, że dziś piątek i mam przed sobą perspektywę wolnego weekendu - nie muszę nigdzie jechać, nie ścigają mnie terminy projektów. Bardzo spokojny weekend wreszcie będę miała i będzie to pierwszy wolny weekend od początku października, bo jak nie studiowanie w weekend to praca.

Słoik napełnia się...
... a ja kończę "czarną owieczkę", która powędruje jako nagroda w TUSALowej zabawie. 
Czarna owieczka prezentuje się tak:  
   
- jeszcze nie dokończona, ale już niewiele zostało :) 
Ważne, że mam teraz czas i pomysł na wykorzystanie wyszytych owieczek :)
I tu owieczki w razem. 
Myślę, że przez weekend uszyję z nich to co zamierzam i zaprezentuję Wam.

 Dziś intensywnie pracuję nad księżniczką Arielką, która powędruje dla projektu "Kołderek za Jeden Uśmiech". Nie mam pod ręką aparatu, tak więc relacja fotograficzna następnym razem :)

15 października 2011

Myszka II

Czuję się jakbym nie gościła ze 100 lat na blogu! Takie dziwne uczucie.
Czasu mam mnóstwo, bo aż 24 godziny w każdym dniu ;) Szkoda tylko, że obowiązki zajmują większość tego czasu.
W dodatku rekrutowałam się Geodezję i Kartografię (całkowicie przypadkowo dowiedziałam się o przedłużonej rekrutacji). Są to studia dzienne, czyli całkowicie wyklucza się ten pomysł z pracowaniem i zaocznym studiowaniem w Krakowie. Jednak bardziej zależy mi na nauce języka niemieckiego i ukraiński oraz na w-fie (basen) Jestem szalona :) Oczywiście wszystko za darmo :)
Od listopada zamierzam chodzić na studia - może i też zaglądnę na inne zajęcia - w miarę możliwości. (Na 10 przedmiotów miałam już 8 identycznych, więc może jakieś przepisywanie ocen wejdzie w grę ;) )

Na haftowanie też troszkę czasu mam.  Nie jest aż tak źle :) W ogóle mając tyle zajęć, czuję że żyję! :)
Myszka II już dawno skończona czeka w kolejce na uszycie szmatki-łapki. Chwilowo jest kawałkiem kanwy, ale może jutro zabiorę się za szycie :)



Wielkie zainteresowanie wzbudziła Myszka II u pana konduktora (wykańczałam ją w drodze do Krakowa) Opowiadał mi o swojej żonie, która jest jak to powiedział: uzależniona od tych nitek :) Coś w tym jest, też jestem trochę uzależniona i dobrze mi z tym!


27 września 2011

TUSAL - ( 2 ), druga myszka i szkoła!

Oto mój Tusalowy słoiczek w odsłonie drugiej. 
Troszkę wzbogacił się w niteczki i mulinowe metki.

Na wymiankę z fantazją u Moteczka przygotowałam kuchenną łapkę szmatkę z myszką. Z tej serii jest jeszcze kilka obrazków. Upodobałam sobie kolejna myszkę, z której powstanie druga łapka szmatka. Jest już troszkę postawionych krzyżyków, lecz końca nie widać. Szykuję się w podróż do Krakowa (ok 5 h pociagiem ) i wtedy mam zamiar skończyć.


Tak ma wyglądać moja myszka :)


Z życia wzięte: ale się cieszę, że po chwilowej przerwie wracam na uczelnię! Przedmioty które mam powalają na kolana (np. analiza instrumentalna wody czy matematyka stosowana ) I tak się cieszę! I tyle fajnych osób zrezygnowało jak ja ze studiów dziennych i przepisali się na zaoczne! Fajowo : ) 
Wydaje mi się, że będzie to śmieszne zaoczne studiowanie i o wiele łatwiejsze niż dzienne : )

Pakuję tornister, drugie śniadanie, blok i kredki - śmigam do szkoły! : ) 
W końcu jestem pierwszakiem, troszkę na wyższym szczeblu edukacji, ale jestem : ) 
... i ciekawe ile potrwa to moje rozentuzjazmowanie : )


20 września 2011

Babeczki - na słodko! :)

Teraz żyję tylko egzaminem na prawo jazdy! : ) Chcę już je mieć! : )
Skończyłam kolejny projekt w pracy i miałam kilka godzin wolnego czasu. Spotkałam się z koleżanka i podczas rozmowy złapałam wielka ochotę coś upiec. Rozmawiałyśmy głównie o gotowaniu i pieczeniu. Wróciłam do domu i w kilka godzin powstało ok. 50 babeczek, które znikły w godzinę! Tyle pracy dla chwili przyjemności.

Prezentowały się uroczo, smakowały jeszcze lepiej! :)
(Babeczki powstały i znikły wczoraj)

Z hafciarskiego świata: z niecierpliwością czekam na wymiankowy prezent. Mam dziwne przeczucie, że paczka zgubi się gdzieś w trasie :) Już jutro zaprezentuję co ja przygotowałam.

08 września 2011

Haftowanki, serialowo i chorowitkowo.

Pofolgowałam sobie troszkę z praca i zajmowałam się wszystkim innym tylko nie tym za co mi płaca ;) Pohaftowałam sobie wczoraj i dzisiaj coś niecoś. Najbardziej lubię haftować oglądając programy telewizyjne lub seriale. Tak sie składa, że nadszedł wrzesień i kolorowy świat seriali powrócił! Wolę jednak odgladać na komuterze ;) I tak haftując dzisiaj oglądałam kawałek Top Model - szkoda było mi marnować czas na te troszkę głupotki i haftowałam z Przyjaciółmi, których oglądałam mnóstwo razy ;) Są niezawodni! ;) 

Jednak zaraz po obiedzie nadszedł moment kulminacyjny i zajęłam się rysowaniem nowego projektu. Oficjalnie jestem na zwolnieniu lekarskiem - którego nie musiałam wykorzystać, gdyż pracuję czasem w domu, czasem w biurze, a czasem w terenie. Teraz jest ten czas na rysowanie w domu (co mi jak najbardziej pasuje). Na co jestem chora? Pobolewała mnie szyja i ramiona - jakoś tak dziwacznie. Po popołudniowej drzemce obudziłam się i nie mogłam się podnieść - potrzebowałam pomocy przy wstaniu z łóżka. O poruszeniu głowa mogłam zapomnieć. Wylądowałam na pogotowiu, gdzie kroplówka rozluźniająca i mnóstwo tabletek. Pomogły chwilowo. Lekarz stwierdził, że to przewianie - lecz nie jest to możliwe, nie miało kiedy mnie przewiać.

Dopiero później przypomniały mi się fakty z przed lat. Teraz czeka mnie mnóstwo zabiegów m.in. naświetleń, prądów, masaży... (które refunduje NFZ i zaczną się hmm...? za jakieś 3 miesiące - nie umieram, więc mogę czekać) Muszę podleczyć się. Moja pozycja do haftowania przyczyniła się w dużym stopniu do nawrotu tego czegoś. Uczę się przyjmować inna bezpieczna pozycje do haftowania i dużo szybciej się męczę.

Już nie narzekam tylko wynalazłam słodkie kociaki, którymi chcę zająć się zaraz jak skończę kolejny prezent.
Oto i one:


... i wzory, jeśli komuś kociaki przypadły do gustu:


 
Ślę gorące pozdrowienia z deszczowego małego miasteczka! :)

30 sierpnia 2011

Udaję! ;)


Udaję, że uczę się! Udaję, że pracuję! Udaję, że nie ma mnie tutaj! ;)

To miała być mała przerwa w pracy. Malusieńka na szybka kolację - nie wyszło. Wciągnęłam się w blogowy świat. Odwiedziłam mnóstwo blogów i najchętniej rzuciłabym wszystko i poszłabym haftować. Szkoda tylko, że są inne priorytety :( Ludziska! Tworzycie tak pięknie! :) Tak bardzo, bardzo zazdroszczę Wam organizacji! Każdy z Was ma jakieś obowiązki, dom, pracę. Ja potrzebuję jeszcze dużo czasu, aby nauczyć się godzić przyjemne z pożytecznym. 

Noc długa, coś na burzę się zanosi. Mam nadzieję, że prąd będzie bo jak to tak bez prądu korzystać z komputera ;) 
Wracam do liczenia i rysowania. Jutro punkt 7:00 mam zjawić się z projektem w biurze.
Strach się bać! ;)

18 sierpnia 2011

Pinkeep! - bez zdjęciowo -

Pinkeep gotowy! Już wczoraj rano był gotowy i nawet go sfotografowałam z każdej możliwej strony, lecz tak szybko chciałam odebrać dzwoniący telefon - aż upuściłam aparat. Na szczęście aparat jest cały, uszkodziła się tylko karta i ze zdjęć nici. Jutro zakupię nową kartę i ponownie dokonam fotograficznej dokumentacji. 

Czas zabrać się za ozdabianie już troszkę zapełnionego słoiczka, który bierze udział w TUSALowej zabawie. Wymyśliłam, że skoro słoiczek ma zawierać nikomu niepotrzebne odpadki - to właśnie różnymi odpadkami muliny w rozsądnej długości, których mam sporo wyhaftuję fantazyjne COŚ. Co to będzie, dokładnie nie wiem - zobaczymy ;) Tymczasowo powstają pierwsze krzyżyki. 

  Umieszczam zdjęcie zrobione jakieś 2 miesiace temu moim ogródkowym liliom - aby notka nie była taka ponura ;)

I pochwalę się, na początku sierpnia zapisałam się na prawo jazdy - miałam wiele oporów. Dzisiaj mam za sobą pierwszą jazdę i śmiało stwierdzam, że sprawia mi to wiele frajdy. Zobaczymy jak będzie dalej :)

16 sierpnia 2011

Powrót z Bieszczad, przymiarki do pinkeep'a oraz wygrane candy.

Och! Co to był za długi weekend! Spędziłam go z przyjaciółmi w Bieszczadach. Pogoda jak najbardziej nam dopisała. Tylko troszkę popadało, lecz nie przeszkodziło to nam w zdobywaniu szczytów.

Dawno nie prezentowałam haftowanych prac, a to dlatego, że są na prezent albo na wymianę. Jednak jestem w trakcie wykonywania sympatycznego obrazku, który zagości na mini sztaludze. Będzie to taki pinkeep, których naoglądałam się na innych blogach. Postanowiłam zrobić go i ja ;) 
Niespodzianka jaka mnie spotkała to wygrane candy u  Nailii . Bardzo, bardzo się cieszę! W tak krótkim czasie wygrałam dwa razy candy. Teraz muszę pomyśleć nad zorganizowaniem własnego candy, aby odwdzięczyć się za dobrodziejstwa, które spotkały mnie - właśnie mnie :)

I na koniec, zapisałam się na TUSAL u CyberJuli - relacje z kolekcjonowania niteczek już niebawem wraz ze zdjęciem słoiczka.



01 sierpnia 2011

SAMOCHWAŁA : )

Powrót z dalekich stron Polski, wiele godzin spędzonych w pociągu. Zahaczyłam o 3 województwa najwięcej czasu spędzając jednak w Krakowie, gdzie wraz z przyjaciółmi spędziłam urodzinowo-imprezowy czas. Impreza była baaaardzooo udana. I teraz czas pochwalić się czym zostałam obdarowana:
Prezent numer 1 to bez wątpienia dysk zewnętrzny o którym marzyłam od dawna, ale zawsze jakoś były inne wydatki. Dokładnie taki chciałam - różowy ;)
Dostałam również różowy budzik, którego zadaniem jest budzenie mnie do nowej pracy. Tyle, że nienawidzę cykania zegarków, więc zegarek stoi jako ozdoba bez baterii :) 
I coś na słodko: wielki kolorowy różowy lizak :)
 I jeszcze kilka innych, lecz te 3 różowe prezenty są najbardziej oryginalne :)
Takie to miałam różowe urodziny! :D
... ... ...

Kolejna niespodzianka, która mnie spotkała to wygrane candy w Aśkowie
 Moja pierwsza wygrana w tego typu zabawach blogowych.

I na deser:
listonosz przyniósł mi dziś mini sztalugi, które zamówiła jakiś czas temu w Internecie.

Pisząc ten post przypomniał mi się ulubiony wierszyk z przedszkola Samochwała :) 
I tak tytuł postu został automatycznie zmieniony :)

Zabieram się za ogarnięcie tych kilku metrów kwadratowych na których przyszło mi mieszkać. 
Nie ma gdzie postawić nogi, a łóżko jest tymczasową przechowalnia ciuchów :)

23 lipca 2011

Wyróżnienie.

Spotkała mnie dziś miła niespodzianka. Dostałam wyróżnienie od Misiabe . Dziękuję bardzo! :) Nie miałam pojęcia, że tego typu zabawy mogą sprawić tyle radości. 


Czas abym napisała 7 rzeczy o sobie:
1. Nie lubię zwierząt - żadnych! Mam rybkę, którą toleruję. Ponadto mieszkając na wsi mam: 2 konie, 3 psy, kota i królika. Nie muszę mieć z nimi styczności - od tego są inni w domu :)
2. Ulubionym miejscem w domu jest kuchnia - potrafię spędzić tam mnóstwo czasu oddając się pieczeniu lub gotowaniu. 
3. Kolor dominujący w moim życiu to zielony.
4. Uwielbiam podróżować stopem.
5. Lubię kolorowe, proste filmy o miłości :)
6. Nie lubię ponuraków :)
7. Po siódme! Dostałam się na studia II-go stopnia oraz na staż - więc od września i października mam dużo zajęć :) 


 Kolejnego punktu nie spełnię - czyli wytypowanie 16 blogów, gdyż nie znam aż tyle - a przypadkowo nie chcę typować.

Pozdrawiam i wracam do pieczenia tortu imieninowego dla mamy :)


29 czerwca 2011

Kraków - do zobaczenia!


"Kraków jeszcze nigdy tak jak dziś
Nie miał w sobie takiej siły i
Może to ten deszcz
Może przez tę mgłę
Może to mój nastrój..."

Nadszedł ten dzień, kiedy trzeba było spakować rzeczy i wyprowadzić się z Krakowa. Jeszcze kilka miesięcy temu przekonana byłam w 100%, że z Krakowem zaprzyjaźniłam się na dobre i nie opuszczę go wcale. Niestety los płata figle i na jakiś czas wybyłam z Krakowa do małej malowniczej miejscowości na Podkarpaciu nieopodal granicy z Ukrainą. :) Tu też jest fajnie, ale Kraków stał się codziennością - studia, znajomi, praca, fajni współlokatorzy, miliony możliwości spędzenia wolnego czasu - a tu: cisza, spokój, piękna przyroda.

Jechałam 5 i pół godziny samochodem zapakowanym na full. Nie przypuszczałam, że mam aż tyle rzeczy. Chomikowałam przez 4 lata wiele i nie mogłam pomieścić się z wszystkim w moim "nowym" pokoju ;)
Bez segregacji się nie obeszło.  

"Wakacje" czas rozpocząć - ciekawe jak długo potrwają... 

15 czerwca 2011

Mulinowa segregacja.

Przesegregowałam mulinę jaką posiadam tu w krakowskim mieszkanku. Nie spodziewałam się, że mam jej - tu - aż tyle! Ostatnio grasowałam na allegro i dokupiłam kilka okazyjnych zestawów, które idą pocztą do domu. Doczekać się nie mogę, aż zobaczę przesyłkę oraz jak połączę muliny w jedną całość te z tutejszego podręcznego pudełka, te które mam w domu, oraz te które kupiłam. Pochwalę się z początkiem lipca, gdyż wtedy przeprowadzam się do domu. Fajnie tak po paru latach przeprowadzić się do domu z wielkim ogrodem :) Zobaczymy jak długo nie będę narzekać :) Zobaczymy jak się poukłada... bo tęsknić będę za Krakowem.

Oto zbiór z podręcznego pudełka, które posiadam w krakowskim mieszkaniu. Dominują motki od mamy, zakupione "jakiś czas temu" lata 80-te? :) 
... i wiem, że w domu będę miała dużo więcej czasu na przyjemności.